wtorek, 18 kwietnia 2017

42.


Amarantha

Nie ruszyłam się z miejsca, nie musiałam nawet tego czynić, bowiem sługa sam się zbliżył. Justal wykonał dobrą robotę jeśli chodzi o tresowanie swych zwierzaków.  Miecz który wcześniej dzierżył mężczyzna ostrym końcem ani przez chwilę nie był wymierzony w mą stronę. Gdyby nawet tylko wstrzymał swe ruchy a ostrze nie było specjalnie wymierzone w mą osobę, nie skończyłoby to się zbyt wesoło. Justalowi pod tym względem należą się pochwały. Oczywiście nie na głos, bo jeszcze by sobie za wiele pomyślał i zaczął się puszyć. Zabawna istota z niego swą drogą. 
Gdy tylko Seth się skłonił i spytał o to, czy może czegoś bym chciała, milczałam. Szczerze mówiąc nie byłam nawet pewna co mnie tutaj przywiodło. Czy w przypadku Kasandrosa można było mówić o ciekawości? No cóż, nie miałam pewności, jednak w moim przypadku już i tak.  Zatem jak należało mu odpowiedzieć? Czy udzielić w ogóle odpowiedzi? W końcu nie musiałam tego robić,był tylko kolejnym służącym ... Mimo to na usta chciała mi się cisnąć jakaś pierwsza lepsza odpowiedź, nawet jeśli nie zupełnie by była zgodna z prawdą.
Pytanie jakie kolejne padło nieco mnie zainteresowało. Po raz kolejny ma głowa przechyliła się w bok w wszelakie ozdoby jakie na niej tkwiły właśnie zabrzęczały wprawione w ruch. Przez chwilę patrzyłam to na wojownika to na arenę, to na jego ostrze. Właściwie ... skoro już tutaj byłam, czy zaszkodziłoby mi spróbowanie swych umiejętności? Chociaż z drugiej strony byłam umyta, zadbana przyodziana jeszcze w nowe odzienie, czy mogłam od tak teraz to zniszczyć?
- Właściwie ... to ... taak - no, powiedzmy, że podsunął mi sam ten pomysł. Nie musiał znać całej prawdy - Aczkolwiek już widzę jak panuję nad tym materiałem by przypadkiem nie stał mi się kolejnym przeciwnikiem - tutaj spojrzałam tym razem na suknię. Nie była obcisła, wręcz przeciwnie, nie zmienia to jednak faktu, że dosyć sporo ograniczone były moje ruchy, w dodatku dłuższe rękawy. Co innego gdy walczy się maszyną, która nie wymaga zbyt wielkiej aktywności fizycznej, a zwykłą, prostą bronią. No ale właściwie to mogło być interesujące doświadczenie.
Z lekkim pomrukiem przeciągnęłam się a następnie ruszyłam w stronę miejsca przeznaczonego do walk.  Teren był tak bardzo inny od tego, którego u nas używali. Wszystko koniec końców było iluzją, jeśli coś nie podobało się, zawsze można było zmienić. Tutaj czegoś takiego nie było.
- Przynajmniej mogę liczyć na spokój i nikt nam nie przeszkodzi.- gdy byłam już na środku tej areny, z uwagą po raz kolejny się rozejrzałam. Nie zważałam już na to, że szata może się ubrudzić, że z pewnością się spocę, chociaż ... co innego rzuciło mi się w oczy gdy spoglądałam w górę. Może nawet nie tyle co to widziałam, a czułam. Powietrze zdawało mi się być inne, cięższe ? No tak, z pewnością coś się zbierało ale nie byłam w stanie dokładnie powiedzieć co.
- Nie mam jednak tym razem przy sobie żadnego ostrza, więc potrzebowałabym abyś coś mi załatwił na ten czas - głównie było mi to obojętne więc zwykły miecz czy też wspaniałe dzieło, nie zmieni to mych umiejętności. Nie była to w końcu maszyna a coś poruszanego tylko i wyłącznie siłą fizyczną.
Grzecznie poczekałam aż Seth załatwi mi coś, czym bym mogła się z nim zmierzyć, chociaż nie miałabym nic przeciwko gdyby pokazał mi co nie co. To posłużyłoby już do moich prywatnych celów, bo kto by nie chciał dobrze władać nie tylko umysłem ale i ciałem?
Ostrze w końcu znalazło się w mej dłoni. Ciężar był ale szło się zdecydowanie do niego przyzwyczaić. Wykonałam parę ruchów nadgarstkiem aż nawet coś mi w nim chrupnęło, nie przywiązywałam jednak do tego większej uwagi, to też nie przejęłam się tym dźwiękiem zbytnio.
Co za zabawny zbieg okoliczności, o ile pamiętam, matka nie była za tym abym trzymała w dłoni jakiekolwiek ostrze czy broń inne, od tej mechanicznej. Wolała bym ja nie trudziła się tym w jakikolwiek sposób. Miałam przede wszystkim dobrze się prezentować, nie zaś bronią wywijać na lewo i prawo, od tego byli inni.
- Możemy zaczynać - mruknęłam gdy tylko przyzwyczaiłam się już do tej broni.  Nie była zła, właściwie na swój sposób byłam zadowolona z tego co czułam. Gdyby mi to pasowało może nawet bym się uśmiechnęła. Oczywiście później by się działy bardzo dziwne rzeczy, chociaż niezwykle ciekawiły mnie reakcje i wyrazy twarzy. Z pewnością by było warto.