Amarantha
W głowie cały czas uparcie powtarzałam swój plan. Musiałam wykonać go co do Joty chociaż byłam pewna, że tak nie będzie. To zaś powodowało u mnie naprawdę wielki gniew. Irytacja w dodatku zagościła w mym wnętrzu, bowiem rodzice oczekiwali ode mnie dokładnego sprawdzenia takowych miejsc, ale przy tym nie dali mi odpowiednich rzeczy, umożliwiających sprawniejszą pracę. Jakby im naprawdę zależało na pozorach, to lepiej by o to wszystko zadbali. Chyba, że nagli zaczęli uważać mnie za wielki geniusz, który poradzi sobie z tym wszystkim. Na tę myśl o mało mnie prychnęłam. Na to jednak nie miałam teraz czasu.
Kiedy tylko podążałam tutaj z naszą ... obstawą, dokładnie się rozglądałam spod kaptura. Było to oczywiście utrudnione w większym stopniu, jednak musiałam zachować pewne środki. Nie macie przy tym pojęcia jak bardzo irytował mnie fakt, że król i królowa wrzucili mnie w coś takiego . Cóż mogłam począć po fakcie? Dostosować się do sytuacji, bowiem na tę chwilę nic innego nie przychodziło mi do głowy.
W końcu nasza przechadzka dobiegła końca a ja już wiedziałam jaki rodzaj środków ostrożności mieli tutaj zastosowany. Należało przy tym pamiętać, by nie zostawić śladu swych działań. Nie chciałam się tłumaczyć swemu narzeczonemu dokładnie z wszystkiego.
Strażnik odszedł z polecenia mego sługi więc zostaliśmy na tę chwilę sami. Część planu powoli w mej głowie posuwała się na przód. Nie oznaczało to jednak, że na pewno wszystko pójdzie zgodnie z planem. Póki poświęciłam swą uwagę słudze, który to teraz zwrócił się do mnie. W milczeniu wysłuchałam go do końca, bowiem chociaż na głos nie chciałam tego przyznać, w tym mieście to on był lepiej rozeznany.
- Jestem świadoma tego, dlatego nie będę rozmawiała z nikim więcej tutaj. Potrzebowałam jednak znaleźć się w tym miejscu na chwilę. - przerwałam a następnie sprawdziłam jeszcze raz to, co było mi potrzebne. Dokonałam w dodatku po raz kolejny rezonansu, pozwalając by przez me ciało przebiegło kilka delikatnych dreszczy - Powiedzmy, że liczę się z twymi ... słowami. Chociaż jestem świadoma iż wszystko jest jedynie kwestią ... czasu - gorzki uśmiech wpełzł na me usta- Teraz znów mam dla ciebie zadanie. Muszę dostać się tam, gdzie są maszyny, jednak poza mechanicznymi zabezpieczeniami po drodze mogą też być i takie w postaci ludzi...
Nie problemem było mi ich wybijać po drodze, ale jakże to było nie praktyczne! W dodatku zepsułoby mój plan. Zupełnie nic bym nie zyskała dzięki temu a jedynie straciła. Dlatego właśnie musiałam uważać.
- Nie chodzi mi tu o ich pozbywanie się - uściśliłam w razie gdyby miał wątpliwości- chodzi o wczesne zauważenie ich. Nie chcemy teraz wpaść na nikogo, im mniej na drodze nam stanie, tym to wszystko przebiegnie lepiej.
Jego zadanie było proste, miał po prostu zawczasu ostrzegać mnie, gdyby gdzieś byli strażnicy. Zakładałam, że był w stanie ... zrobić to ... skuteczniej aniżeli ja bym to potrafiła uczynić. Jakkolwiek moje ego protestowało, cel uświęcał środki.
Justala na moje nieszczęście nie mogłam lekceważyć, zdecydowanie od tak nie mógł dostać się na tak wysoką pozycję. W dodatku był Kasandrosem, to też potrafił, nawet jeśli w mniejszym stopniu, to co ja. Ostrożności nigdy nie za wiele. Zwłaszcza, jeśli moje czyny miały mieć wpływy na plany rodziców ...
W każdym razie po cichu zaczęliśmy teraz wracać. Ja zaś upewniałam się, że wszelakie maszyny, które mogłyby byś na tę chwilę gdzieś poukrywane, nie działały. Nie niszczyłam ich trwale, bowiem to by nie uszyło z pewnością uwadze ale tymczasowo unieszkodliwiałam je. Dziękować pierwszym, iż nie kosztowało mnie zbyt wiele wysiłku.
Okazało się, iż droga wcale nie była taka przyjemna jakbym chciała. Było tutaj zbyt wiele drobnych mechanizmów, które mnie dekoncentrowały. Nie chciałam jednak przyznawać się do swojej słabości. Mogłam się skupić chociaż sprawdzanie każdej jednej rzeczy było na swój sposób męczące. Coraz bliżej do celu? Cóż, po jakimś czasie mogłam to dopiero stwierdzić w myślach. Sługa okazał się pożyteczny, bowiem parę razy o mały włos a byłoby mnie ciekawie. Plus był taki, że zostawiłam po sobie żadnych zwłok.
- Zatrzymaj się - mruknęłam ciszej a następnie oparłam się o ścianę. W porę uczyniłam ten gest, bowiem podłoga w mało przyjemny sposób zawirowała mi. Spokojnie, jeszcze chwila. Musiałam jeszcze zostawić te małe kuleczki po drodze. Gdzieś, gdzie by się nie spodziewali, nie szukali obcego urządzenia. Wzrokiem przeleciałam spojrzeniem ale te korytarze były takie ... puste. Kompletnie nic nie nadawało się na skrytkę. Miałam ochotę niemal warknąć z tej frustracji. Z resztą, czego mogłam się spodziewać, to fabryka, nie jakieś obfitujące w cuda niewidy miejsce. Chociaż to co czułam od maszyn w pewien sposób mnie wzywało. No cóż, musiałam się zakraść tam, gdzie pracowano, bliżej taśmy. Pośród różnego rodzaju maszyn, dźwięków, energii, takie maleństwo powinno się dobrze wpasować ... Jakże ja pragnęłam już wejść do gorącej wody w wannie! Zażyć długiej i przyjemnej kąpieli by zmyć z siebie te wszystkie ... ohydztwa dnia dzisiejszego.
Gdy efekty uboczne ustąpiły ruszyliśmy dalej. Tym razem nasz cel został odnaleziony. Na chama wejść nie mogliśmy, to też wytężyłam swoje szare komórki a następnie wykonałam drobny myk z podłączeniem siebie do kamer. Musiałam zobaczyć ich zasięg w tym miejscu, jak i również jak taśmy produkcyjne są rozłożone. Trochę miałam pod górkę ale wejście drugą parą drzwi umożliwiało mi już podejście tam bliżej. To co jednak tam zastałam ... No cóż, powstawały tutaj różne rzeczy i z pewnością aż takiego zapotrzebowania na broń to miasto nie miało. Chyba, że między sobą walczyły ... albo tak jak i ja, Justal miał swoje sekrety. W każdym razie zaczęłam to, po co przyszłam. Wprowadzałam z początku drobne usterki do maszyn. Efekty nie miały ukazać się od razu. To, miało posłużyć na później. Byłam ciekawa, jak sprawnie sobie z tym poradzą. O ile w ogóle te usterki wykryją. Jakby nie patrzeć, sprawdzałam to miasto tam, gdzie Justal z pewnością nie chciał.
Zostawiłam i tutaj małe urządzenie, aby król i królowa mieli z tego miejsca sygnał. Wszystko drobnymi kroczkami ale czas wolności tego Miasta jak i reszty się zbliżał. Było to jedynie ... kwestią czasu.
- Gotowe, możemy wracać już do pałacu - koniec na dziś jakichkolwiek spacerów. Miałam dość tych ... warunków. Już i tak czułam, że będę musiała to odleżeć. Należało teraz się z tego miejsca wydostać. Droga nie powinna być ... trudna, aczkolwiek jak się weszło tak i się wyjdzie.